Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Hoping for the better

Obecny stan mi bardzo nie służy. Niech was nie zmylą te zdjęcia...
Za chwilę miną 2 miesiące odkąd zamknęłam się w domu. Na początku było uczucie ulgi. Świat nagle zwolnił, w domu poczułam się bezpiecznie. Nastąpił detoks od tej codziennej lataniny. Szczerze mówiąc zmęczenie dawało mi się już wtedy we znaki. Martwiło mnie oczywiście całe to szaleństwo z koronawirusem (i kilka innych okropnych rzeczy), no i oczywiście niepewność tego, co nadejdzie. Miałam wtedy fazę totalnego dziada: dres, kitka na głowie i nic innego mnie nie interesowało. Miałam wiele spraw na głowie (nadal w sumie mam), takich jak moja praca, nauczanie zdalne mojego syna, Majkę w wieku przedszkolnym i dom. Było (i jest) co robić. Nawet nie czułam potrzeby, wena również mnie opuściła, by udzielać się bardzo w mediach społecznościowych...
Następnie przyszedł czas na fazę pracy fizycznej. To ona dawała mi wytchnienie. Gdy zmęczysz się fizycznie, nie masz czasu (ani siły) na to, by rozmyślać i się zamartwiać. I tak pow…

Najnowsze posty

Science fiction reality

Ms Forgetful

#Inspiration

English madness

Holiday season

Moments

When the leaves begin to fall...

Say no to fast fashion

You're not gonna believe it...but today I'm 36