Posts

Showing posts from 2019

Holiday season

Image
Nareszcie nadeszło. Boże Narodzenie - moje ulubione święta! Dotrwałam do nich ostatkiem sił. Ech, nie będę już wyliczać ile to rzeczy musiałam zrobić, podczas gdy wolałabym cieszyć się przygotowaniami do świąt! No ale cóż, takie życie! Teraz zamierzam cieszyć się tymi pięknymi świętami. Zamierzam celebrować każdy dzień, słuchać świątecznych przebojów, oglądać po raz dziesiąty te same świąteczne (odgrzewane) hity, spędzać czas z bliskimi, rozmawiać i śmiać się z byle czego! No i oczywiście (jak przystało na kogoś uzależnionego od ciuchów!) ubierać wszystko to, co przez cały rok zostawiam na "lepszą okazję"! Tak się składa, że w mojej szafie jest ogromna ilość takich właśnie ubrań, tzw. wyjściowych. Tak więc teraz jest idealny czas na to, by wyskoczyć z moich roboczych dresów i wskoczyć w piękne rzeczy, które ciągle czekają na lepsze czasy. Oto jedna z moich propozycji: Spodnie/Pants - H&M x Balmain Bluzka/Blouse - MANGO Pasek/Belt -

Moments

Image
Czasami czuję się jak na huśtawce. Nie wiem czy to przyszło z wiekiem, czy to po prostu ja tak mam. Nieee, chyba jednak nie tylko ja. Sam Rysiek Riedel śpiewał, że przecież "w życiu piękne są tylko chwile...". I taka bywa nasza rzeczywistość. Bywa, że budzisz się i wiesz już że to nie będzie Twój dzień. Wszystko idzie nie tak, nie pomaga też fakt, że po prostu masz ochotę leżeć i gapić się w ścianę, albo wskoczyć w dres i nie wyściubiać nosa poza drzwi domu. No ale wiadomo jak jest. Ja miałam dziś dobry dzień. Ubrałam się w sukienkę . Uśmiechałam się szeroko, byłam dobra, czułam jaką jestem szczęściarą.    Mówię Wam, w życiu piękne są tylko chwile. I to dla nich warto żyć, cieszyć się nimi i czerpać z nich. Czasami jest to drobiazg, jak celebrowanie niedzielnego obiadu, a czasem jest to po prostu spokojny dzień, bez stresu. Cieszmy się tymi momentami. Nie wiadomo ile nam jest dane tutaj być i co wydarzy się jutro. Sometimes I feel as if I were on a swing. I don'

When the leaves begin to fall...

Image
Lubię wczesną jesień. Szczególnie taką, jaką mamy od kilku dni... Słoneczną, ciepłą, mieniącą się ciepłymi kolorami... Lubię wtedy wskoczyć w miękkie wygodne ubrania (np. ciepły sweter , w który mogę się otulić) i wyjść na spacer z rodziną. Jednak nie o tym chciałam tutaj pisać, a o zdrowym podejściu do wyglądu. Na zdjęciach powyżej widzicie moje zdjęcia - bez retuszu. Tak wyglądam i tyle. Moja twarz się zmienia, nikt przecież nie staje się młodszy. Chciałabym by każda z Was miała zdrowe podejście do swojego wyglądu. Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam pięknych naturalnych uśmiechów i kurzych łapek wokół oczu 😘 I love early fall. Especially the one we've been experiencing for the last couple of days... Sunny, warm, full of warmish hues... I love to slip into comfy clothes (like a warm sweater I can cuddle into) and take a walk with my family then. But that's not what I wanted to tell you today. What I've been meaning to tell you is that we shoul

Say no to fast fashion

Image
Napisanie tego posta chodziło mi po głowie już od dłuższego czasu. Pojęcie fast fashion jest Wam pewnie znane. Jednak dla niewtajemniczonych postaram się streścić, co mieści się pod tym pojęciem. Fast fashion to zjawisko, w którym firmy odzieżowe wypuszczają nowe kolekcje (nawet co 3 tygodnie), podczas gdy "stare" kolekcje trafiają na przeceny, a następnie na śmietnik. To w bardzo wielkim skrócie. Jest to zjawisko, z którym uważam MUSIMY walczyć. Powodów jest kilka. Po pierwsze, fast fashion prowadzi do powstawania całych gór śmieci. Gdy na półkach sklepowych pojawia się nowa kolekcja, konsumenci czują, że ubrania z poprzednich są już stare, niepotrzebne i zwyczajnie pozbywają się ich. A gdzie? Wiadomo.  *200 tysięcy ton ubrań – tyle wyrzuconych ubrań rocznie zbieranych jest w Nowym Jorku. Z danych brytyjskiego Ministerstwa Ochrony Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich wynika, że co roku do śmieci trafia milion ton odzieży. Z szacunków wynika, że u

You're not gonna believe it...but today I'm 36

Image
Tutaj należałoby użyć bardziej niecenzuralnych słów, by opisać to uczucie, gdy czujesz, że się starzejesz! I nie chodzi mi nawet o samą liczbę (choć muszę przyznać, że 26 brzmi o wiele znośniej niż 36!). Chodzi tu przede wszystkim o to, że ostatnio naprawdę zaczynam odczuwać, że robię się coraz starsza. Daje mi o tym znać moje ciało (m.in. bóle kręgosłupa), ale i moja psychika (haha). Nadal czuję się młodo, ale widzę jakie zmiany we mnie zachodzą. Człowiek zmienia swoje upodobania wraz z wiekiem. Niektóre rzeczy przestają go bawić, inne natomiast zaczynają być bardzo przyjemne. W zeszłym roku na urodziny zażyczyłam sobie weekend w Warszawie i było świetnie. Dlatego i w tym roku nie chciałam od męża konwencjonalnego prezentu, a wspólny wyjazd do Krakowa. I to nie przypadkowo padło właśnie na to miasto. Pewnego wieczoru chyba jeszcze w marcu, wpadłam na pomysł by pojechać na Kraków Live Festival. Stwierdziłam, że kiedy jak nie teraz jechać na imprezowy festiwal, jak będę miała 50 la

Mentally healthy ;)

Image
Czy nie dopada Was czasem frustracja z racji ciągłego przebywania online? Tak wiem, zaczęłam z grubej rury, ale temat jest palący. Ja w ostatnim czasie doszłam do momentu, w którym odinstalowałam aplikację Facebooka z telefonu (a dokładniej Marek, na moją prośbę, mi go odinstalował) i od razu poczułam się lżej. Nie widzę tych wszystkich powiadomień, nie kusi mnie by tam zajrzeć. Nie mam i już. Jeśli najdzie mnie ochota, muszę zadać sobie trochę trudu, by włączyć komputer. Najczęściej ochota odchodzi, bo to za dużo zachodu, hehe. Więc jeśli ktoś się dziwi, że czegoś nie skomentuję, nie polubię czy inne tam, to dlatego, że fizycznie mnie tam nie ma. Po drugie, staram się też ostatnio dawkować sobie Instagrama. Oczywiście zaglądam tam w ciągu dnia często (nadal), jednak ostatnio zaczęłam się łapać na tym, że wpadam we frustrację właśnie z powodu tego, co tam widzę. Moje życie jest ostatnio raczej nieinstagramowe, tzn. jest bardzo zwyczajne, jestem mamą, kurą domową, a wieczoram

Mindfulness

Image
Ostatnio nie jestem zbyt aktywna na blogu. Myślę, że przyszedł ten moment, w którym mój umysł  daje mi sygnał, żeby zwolnić. Od pewnego już czasu chodzi mi po głowie coś, co okazało się, że już zostało wymyślone i nawet ma nazwę - mindfulness - uważność czyli bycie tu i teraz, bycie dla siebie dobrym, słuchanie własnego ciała, organizmu i dzięki temu czerpanie z życia przyjemności, także z tych drobnych, można powiedzieć nieznaczących, gestów. Każdy z nas ma tylko jedno życie. Każdy dzień jest inny, każdy dzień jest niepowtarzalny (wiem brzmi banalnie, a na ten temat powstały opasłe tomy). Jednak, jak tak spojrzeć na to trzeźwym okiem, to coś w tym jest... I tak mija nam dzień za dniem, a my w tym pędzie, stresie, zabieganiu, tracimy bezpowrotnie te dni, które wcale nie muszą być takie straszne czy nudne, tyle, że jeśli nie jesteśmy myślami tu i teraz, to dni zlewają się w jedno, a my łapiemy się na tym, że nie pamiętamy jak spędziliśmy ostatnie pół roku...

Missoni Mare

Image
Sukienka/ Dress - Missoni Mare Kapelusz/ Hat - Stradivarius Sandały/ Sandals - Aldo