Mentally healthy ;)





Czy nie dopada Was czasem frustracja z racji ciągłego przebywania online? Tak wiem, zaczęłam z grubej rury, ale temat jest palący. Ja w ostatnim czasie doszłam do momentu, w którym odinstalowałam aplikację Facebooka z telefonu (a dokładniej Marek, na moją prośbę, mi go odinstalował) i od razu poczułam się lżej. Nie widzę tych wszystkich powiadomień, nie kusi mnie by tam zajrzeć. Nie mam i już. Jeśli najdzie mnie ochota, muszę zadać sobie trochę trudu, by włączyć komputer. Najczęściej ochota odchodzi, bo to za dużo zachodu, hehe. Więc jeśli ktoś się dziwi, że czegoś nie skomentuję, nie polubię czy inne tam, to dlatego, że fizycznie mnie tam nie ma.
Po drugie, staram się też ostatnio dawkować sobie Instagrama. Oczywiście zaglądam tam w ciągu dnia często (nadal), jednak ostatnio zaczęłam się łapać na tym, że wpadam we frustrację właśnie z powodu tego, co tam widzę. Moje życie jest ostatnio raczej nieinstagramowe, tzn. jest bardzo zwyczajne, jestem mamą, kurą domową, a wieczorami przeobrażam się w szaloną tłumaczkę, która pracuje, jak sowa lub nietoperz, nocami. Nie robię zbyt wielu zdjęć, bo rzadko się maluję, mam bałagan w domu (przetłumacz 3-latce, żeby gotowała w swoim pokoju!!), albo nie ma kto mi zrobić zdjęcia, albo nie mam na to w ogóle ochoty. I to mi odpowiada.
Jednak gdy zaglądam na Instagram, gdzie widzę ten perfekcyjny świat po photoshopie, zaczynam myśleć, że moje życie jest do bani. I nie myślcie sobie, wiem, że istnieje coś takiego jak instagram vs. real life, i że to co tam widzę to iluzja, jednak gdzieś w głębi duszy człowiek daje się na nią nabrać niestety.
Dlatego próbuję łapać balans, wróciłam do jogi, biorę oddech od życia online, pokazuję tylko to, na co mam ochotę. Detoks jest czasami człowiekowi potrzebny, by skupił się na tym, co ważniejsze - zdrowie psychiczne.

Do you ever get frustrated due to your constant staying online? Yes, I know I'm being plainspoken but the subject is blazing. Lately I've gotten to a critical moment when I uninstalled Facebook on my cell (to be precise, I asked Marek to do it for me) and I felt so much better at the very moment. I don't see all the info and I don't get tempted to have a look. I just don't. If I do, however, I need to make an effort and turn on my computer. Most often I decline as it's too much of an effort, haha. So if you're wondering why I'm not commenting, liking or whatever, it's just because I'm not there.
Secondly, I try to dose up Instagram. Of course I pop in to see what's going on in there rather too often (still), but I've realized I become frustrated with what I see there. My life has been rather instagram-unfriendly, to be frank, it's quite mundane, I'm a mom, a housewife, and in the evenings I become a crazy translator who works nightshifts like an owl or a bat. I don't take too many photos as I don't do much make up, my house is a mess (try to make a 3-year-old cook in her own bedroom!!), there's nobody to take a picture or I just don't feel like it. And I'm fine with it.
But when I enter Instagram, where all I see is the airbrushed perfect world, I find myself thinking my life sucks. And don't get me wrong, I know there's the instagram vs. real life thing and what I see there is doctored. However, somewhere deep deep down there I get taken in by this illusion.
That's why I'm trying to keep balance, I do yoga again, I take a deep breath and reveal online what I really feel like. Detox is what a girl needs from time to time, to focus on what's more important - your mental health.   

Aww, it was so good to write smth in English rather than just translate smb else's words!!!!!!

Special thanks to my one-and-only Gabi for taking these super casual photos 
xx

Komentarze