Birthday Girl

Sierpień nie był dla mnie zbyt łaskawy. Wydarzyło się kilka przykrych rzeczy, które mocno się na mnie odbiły. W międzyczasie jeszcze przytrafił nam się remont...(o którym później).
27 sierpnia skończyłam 34 lata. Należało to uczcić. Wszystko zostało zaplanowane wcześniej, zanim to wszystko się zdarzyło, nie było więc odwrotu. I chyba dobrze się stało :)

August hasn't been too kind for me. Some sad things have happened which took a toll on me. In the meantime we had this living room makeover.. (I'll tell you about soon).
On 27 August I had my 34th birthday. It required some serious celebration. I had planned all that before all of that happened, so I didn't have much choice. And I guess it's great ;)







Kwiaty od męża dostarczone mi na początku imprezy :) Przepiękne!

Flowers from my hubby delivered to me at the beginning of the party :) Stunning!




Wspólny tort i motyw z naszego ulubionego filmu "Miś" :)

Our cake with the image from our fave movie "Miś" :)




Już od jakiegoś czasu chodził mi po głowie pomysł zrobienia dużej imprezy urodzinowej, jednak w dość nietypowy sposób. Przede wszystkim wiedziałam, że ma to być impreza na luzie (bez zastawiania stołu i sadzania przy nim gości). No i w dodatku zdecydowałam, że zrobię niespodziankę mojemu mężowi, który urodziny ma w Boże Narodzenie, więc nigdy nie ma tych urodzin wyprawianych, i dlatego będzie to też jego impreza urodzinowa :)

Moje 34 i Marka 36, razem 70. Mieliśmy więc 70-te urodziny. Myślę, że to był cudowny pomysł! Impreza była świetna. Jeden stół, na którym znalazło się jedzenie i picie. Goście siedzieli tam gdzie akurat udało im się usiąść. Była też muzyka i tańce. Mogłam się naprawdę wyluzować. Ludzie, których znamy od lat lub od zawsze.. możecie sobie wyobrazić jaka była atmosfera :)

Piszę tego posta, żeby podziękować wszystkim naszym gościom, moim rodzicom i mężowi. To był piękny dzień, bardzo mi potrzebny. Ściskam Was wszystkich bardzo mocno (Wasze zdjęcia dostępne w Środzie pod znanym Wam adresem ;).

I'd been thinking about such a big fat birthday party with two unusual ideas. First, I'd wanted it to be really casual (no table setting and having the guests seated). Second, I'd decided to make it also a surprise party for Marek, whose birthday is on Christmas, so he doesn't have his birthday celebrated, ever.

Mine 34th and Marek's 36, together 70. We had a joint 70th birthday party. I think that was a great idea! And it was a great party. One table with all the food and drinks. The guests were sitting wherever they found a chair or anything suitable for that. There was music and dancing too. I could relax. People whom we've known for ages, or even forever... you can imagine the atmosphere :)

I'm writing this post to thank all our guests, my parents and my husband. It was a great day and I really needed that. Hugs to you guys (your photos available in Środa, you know the address ;)




Komentarze